Na jednym z parkingów w Łękach doszło do incydentu, który przykuł uwagę mieszkańców. W niedzielne popołudnie, tuż przed godziną 15, jeden z kierowców dostrzegł coś niepokojącego. Zauważył pojazd, który wyraźnie zbaczał z właściwego toru jazdy. Po chwili refleksji postanowił poinformować odpowiednie służby, dzwoniąc na numer alarmowy 112.

Interwencja policji

Funkcjonariusze niezwłocznie udali się na miejsce zdarzenia. Na parkingu zastali kierowcę opla, 43-letniego mieszkańca gminy Kęty, który był w stanie nietrzeźwości. Badanie wykazało, że miał on aż 3,7 promila alkoholu w organizmie. Co więcej, w samochodzie znajdowała się jego żona, która odebrała kluczyki, oraz dwoje nastoletnich dzieci. Policja podjęła decyzję o przewiezieniu mężczyzny na badania lekarskie, a następnie przekazaniu go do Izby Wytrzeźwień.

Odpowiedzialność karna

Cała sytuacja niesie za sobą poważne konsekwencje prawne. Oprócz zarzutu prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu, mężczyzna odpowie za narażenie na niebezpieczeństwo swoich dzieci, które znajdowały się w pojeździe. Prawo przewiduje za to karę do pięciu lat więzienia. Dodatkowo, kierowca stracił prawo jazdy, a pojazd został zarekwirowany w ramach zabezpieczenia przyszłych kar finansowych.

Znaczenie właściwej reakcji

W tym przypadku, na uznanie zasługuje szybka reakcja świadka. Czujność i odpowiedzialność kierowcy, który zdecydował się zgłosić nietypowe zachowanie na drodze, mogły zapobiec tragedii. Warto podkreślić, że każdy uczestnik ruchu drogowego ma możliwość przyczynienia się do zwiększenia bezpieczeństwa na drogach. Wystarczy skontaktować się ze służbami, podając kluczowe informacje, takie jak miejsce zdarzenia, marka pojazdu czy jego numer rejestracyjny.

Bezpieczeństwo na drogach

Każdego dnia na drogach dochodzi do sytuacji, które mogą zagrażać życiu i zdrowiu uczestników ruchu. Właściwa postawa obywatelska, jaką wykazał się świadek zdarzenia w Łękach, jest kluczowa w zapobieganiu wypadkom. Reagowanie na niebezpieczne zachowania może uratować życie i uchronić przed poważnymi konsekwencjami.

Źródło: Policja Małopolska